O pewnej damie w kapeluszu

Szczęściem jest spotkać kogoś niezwykłego, kto zapada nam w pamięć, kogo miło wspominamy, uśmiechamy się na to wspomnienie, kogoś kto jest wyjątkowy, wyróżnia się wyglądem, zachowaniem, podejściem do życia. Warto poznawać nowych ludzi, mądrych, twórczych, z energią. Kontakty uczą zawsze czegoś nowego. Pozytywni ludzie mają na nas wpływ, dobrze jest z nimi przebywać, rozmawiać, milczeć, śmiać się czy nawet śpiewać, po prostu miło spędzić razem czas.
Park to wspaniałe miejsce, piękne, sprzyja kontaktom towarzyskim, przyciąga do siebie ludzi, woła do nich i cieszy się na ich widok, kwiaty są bardziej kolorowe, motyle śmiało fruwają, ptaki ochoczo śpiewają.
Pani Cecylia to dystyngowana dama, o arystokratycznym pochodzeniu, oczytana, artystyczna dusza, umie pięknie się wysławiać, ma melodyjny głos, ciepłe spojrzenie, mówi spokojnym tonem, uśmiecha się i patrzy drugiej osobie w oczy, potrafi uśmiechem, gestem, dotykiem dłoni, przyjaznym spojrzeniem zachęcić kogoś do rozmowy, bije z niej pozytywna aura, zawsze blisko niej fruwają motyle. Mieszka sama, ale nie czuje się samotna. Wie co to jest ból, choroba, ale się nie poddaje, nie umartwia, ma w sobie zapał. Przeszła sporo w życiu, młodo straciła męża i dzieci, nie jest jednak zgorzkniała, pogodziła się z losem. Nie zatonęła w swoim cierpieniu, nie odwróciła się od świata, nie izoluje się od innych, żyje dalej, dziękuje Panu Bogu za każdy dzień i każde spotkanie.

Poznać starszą Panią można po wielkim błękitnym kapeluszu, zwiewnej sukni i wiklinowym koszu, kolorowej apaszce. Nie da się przejść koło niej obojętnie, przyciąga wzrok, gdy koło się jej przechodzi to jakby coś nas unosiło w powietrzu, jakby Anioł popychał nas do przodu, spotkać tę niezwykłą damę to dar.

Amelka z babcią przychodziła do parku, rodzice dziewczynki byli za granicą, wyjechali polepszyć swój los, zostawiając córkę pod opieką babci, Amelka płakała, nie chciała się rozstawać z rodzicami, mama mówiła, że to nie nad długo, pocieszała córkę, mówiła, że przywiezie jej piekne zabawki, ale dziewczynka wolała by mama była z nią każdego dnia w domu. Po wielu rozmowach rodzice małej blondyneczki pojechali daleko, do innego kraju.
Amelia lubiła spacery po szkole czy w wolne dni, była ruchliwym dzieckiem. Babcia nie zawsze mogła iść do parku gdy dziewczynka o to prosiła, niestety zmagała się z reumatyzmem, choć starała się nie zawodzić ukochanej wnuczki.
Kasia i Damian byli bliźniakami, mieli już starsze, dorosłe rodzeństwo, bardzo byli razem zżyci, mieli kudłatego przyjaciela, z którym lubili się bawić, biegać, głaskać, przytulać się do niego, rzucać mu patyk, chętnie wychodzili z nim na dwór, byli dumni ze swojego czworonożnego przyjaciela, który był im wierny i nie protestował gdy dzieci się do niego tuliły. Na świeżym powietrzu były wesołe, swobodne, nie słuchali gdy rodzice się kłócą, nie patrzyli ze strachem gdy tata trzaska drzwiami a zdenerwowana mama rzuca talerzem. Pragnęli spokoju.

Wojtek czuł się osamotniony, niedawno przeprowadził się z rodzicami do miasta, gdy zmarła babcia, rodzice sprzedali dom i kupili mieszkanie w mieści, chłopiec na wsi zostawił swoich kolegów i koleżanki oraz kota Febe, który znalazł nowych opiekunów w niewielkim gospodarstwie, Wojtek tęsknił za Febe, brakowało mu mruczenia kota i ocierania się o nogi przez zwierzaka.
Nie cieszyło go kino czy basen, chciał biegać po łąkach, po lesie, nad rzekę.
Pani Cecylia lubiła dzieci, miała dla nich ciasteczka, cukierki, owoce oraz książki.
Siadała w parku zawsze pod tym samym drzewem, chyba że ławka była zajęta, to siadała gdzie indziej, w powietrzu unosił się kwiatowy i urzekający zapach perfum.
Amelia pokochała Panią Cecylię od pierwszego spotkania, pierwszego uśmiechu, bardzo smakowały jej domowe ciasteczka. A i babcia Amelki znalazła z Panią Cecylią wspólny język, pokazywały sobie robótki ręczne, omawiały przepisy kulinarne, rozmawiały o pielęgnacji ogrodu czy działki.
Bliźniaki z niecierpliwością czekały na spotkanie z Panią Cecylią i jej opowieści o dzieciństwie na wsi we dworku, o lekcjach z guwernantką, Pani Cecylia znała kilka języków obcych, dzieci razem z nią gawędziły sobie po czasem po francusku, Pani Cecylia z wielką radością uczyła ich tego języka.
Wojtek pięknie rysował, Pani Cecylia go do tego zachęcała, on rysował a ona tworzyła historyjki, rysunki Wojtka Pani Cecylia z dumą pokazywała znajomym. Podarowała Wojtkowi farby, kredki, blok rysunkowy. Chwaliła jego talent.

Starsza Pani cieszyła się, że ma tylu przyjaciół, choć miała swoje lata, siły nie te, zmarszczki, ale miała w sobie radość życia, jak magnes przyciągała innych, zwłaszcza dzieci, które przy niej były szczęśliwe, doceniane, kochane, zauważane, szanowane, były bezpieczne, naturalne, nie wstydziły się.
Amelia miała dużo zabawek, gier, rodzice jej przywozili z zagranicy bądź przysyłali paczki, na początku dziewczynka się cieszyła, była dumna, ale jednak wolała bliski kontakt z rodzicami niż zabawki, choć dzieci jej zazdrościły tych prezentów, ona się nie cieszyła, Pani Cecylia zaproponowała jej by zabawki, których nie chce oddała dzieciom do szpitala lub do Domu Dziecka, ale za zgodą rodziców, by im nie było przykro, by wiedzieli o jej decyzji, mama na początku się wahała, gniewała na córkę, ale w końcu pozwoliła oddać jej zabawki i obiecała, że wkrótce przyjedzie do kraju, do Amelki.
Pani Cecylia grała z dziećmi w karty, w Państwa miasta, robili sobie piknik, śpiewali razem, starsza Pani uczyła Kasię robić na szydełku, w domu niezwykłej damy były poukładane na stołach, półkach piękne serwety, kiedyś Pani Cecylia podarowała serwetę Kasi, która zapragnęła tak jak Pani w kapeluszu dziergać różne cudeńka, chciała zrobić prezent mami i babci, Pani Cecylia miała zwinne palce i cierpliwie tłumaczyła zasady szydełkowania dzielnej Kasi.
Damian zaś bawił się ołowianymi żołnierzykami, które Pani Cecylia zostawiła na pamiątkę po zmarłym synu oraz podarowała klaser ze znaczkami, które Janek tak lubił, często przynosiła do parku stary album ze zdjęciami i pokazywała swoim małym przyjaciołom zdjęcia z różnych okresów jej życia, tłumaczyła kto jest na zdjęciu, jaki był. Zdarzało się, że razem z dziećmi szli na cmentarz, dzieci pomagały sprzątać przy grobach, zawsze się witali ze zmarłymi, modlili się.
Amelia była oczarowana zdobionymi wachlarzami, Pani Cecylia spełniła prośbę dziewczynki i podarowała jej jeden wachlarz ze swojej kolekcji a podekscytowana dziewczynka za pomocą wachlarza odgrywała arystokratkę.
Pani Petronela z Panią Cecylią wspominały młodość, jak chodziły na bale i tańce w lokalach, opowiadały jak kiedyś było trudno coś kupić, czekać na to tygodniami i stać potem w długich, męczących kolejkach, o kłótniach, plotkach, interesujące historie sobie opowiadały, o tym jak wyglądał ich ślub, jakie miały suknie, rozmarzone dziewczynki słuchały z wypiekami na twarzy, a starszym Paniom łezka poleciała po policzku, ze wzruszeniem wspominały narodziny dzieci. Wychowywały się w innych warunkach, Pani Cecylia w pięknym domu a Pani Petronela w niewielkim, ciasnym mieszkaniu, ale znalazły wspólny język, zainteresowanie, darzą się szacunkiem. Amelia opowiadała mamie wiele razy przez telefon o przyjaźni babci z niezwykłą Panią. Cieszy się Amelka, że babcia nie jest smutna, że znalazła bratnią duszę, bo przecież przyjaciela można znaleźć w każdym wieku.

Wojtek kiedyś postanowił narysować Panią Cecylię, śmiała się, że jest za stara na modelkę, ale chłopczyk się uparł, z zaangażowaniem, w skupieniu, zawzięcie rysował, piękny był to rysunek, kolorowy, optymistyczny, Pani Cecylia na pierwszym planie z wielkim kapeluszu, chłopiec ze szczerego serca podarował jej swoje dzieło, ona go ucałowała, podziękowała.
Arystokratka uczy dzieci zasad dobrego wychowania, zwraca uwagę na to jak ważny jest uśmiech, podanie ręki, że warto słuchać niż dużo mówić, podkreśla jak ważny jest szacunek wobec starszych, dla każdego, małego, dużego, biednego czy bogatego, że serce to podstawa, rozsądek owszem trzeba zachować, ale warto kierować się sercem, ono nas prowadzi i ubogaca nasze życie, choć inni się z nas śmieją, nie można zapominać o sercu, zmieniać go w głaz, nie można się wstydzić dobrego serca, choć czasem ludzie za dobroć odpłacają nam złem, nie można robić tak samo krzywda za krzywdę nie jest wskazana, nic pożytecznego nie przyniesie. Liczy się siła perswazji a nie siła fizyczna, chyba że wykorzysta się ja właściwie, np. przy niesieniu toreb z zakupami, wyprowadzając psa czy myjąc okno.
Wojtek mówił Pani Cecylii, że chłopcy w szkole z niego się śmieją, że on z babuleńką się spotyka i słucha rad starej baby, jak to oni nazwali brzydko Panią Cecylię, że od bab go wyzywali, chciał nawet się z nimi bić, ale Amelka go odciągnęła. On potem ochłonął i podziękował dziewczynce za interwencję.
Pani Cecylia była godna podziwu dla swoich małoletnich przyjaciół. Była dumna z dzieciaków, zawsze w nie wierzyła, motywowała, wspierała.
Kiedyś Kasia przyszła zapłakana do parku, koleżanki się śmiały z jej wymowy, że sepleni jak przekupka na targu, Pani Cecylia przytuliła dziewczynkę, pogładziła po włosach i powiedziała, że sąsiadki córka jest logopedą, pomoże Kasi z pewnością poprawić wymowę a Kasia niech się nie przejmuje nieżyczliwymi koleżankami, trening czyni mistrza, Kasia popracuje ze specjalistką i będzie lepiej. Kasia pocałowała w policzek swoją mądrą przyjaciółkę.
Pani Petronela nie mogła się nadziwić skąd tyle wiedzy ma Pani Cecylia, tyle ciepła, wewnętrznej siły, talent do przekazywania wartości, informacji, że taki spokój bije od damy w kapeluszu.
Sąsiadki dziwiły się Pani Petroneli, że spotyka się dziwaczką w kapeluszu, jak o Pani Cecyli mówiły wścibskie i zazdrosne znajome Pani Petroneli.
Kiedyś Pani Cecylia przyniosła do parku koszyk z pysznymi, pachnącymi ciastami i przekazała go Pani Petroneli by poczęstowała łakociami swoje sąsiadki i by je pozdrowiła. Pani Petronela nie zdziwiła się takim zachowaniem, uśmiechnęła się do Celi, tak do niej się zwracała i powiedziała, że to dobry pomysł, że jest ciekawa jakie miny zrobią sąsiadki.
Innym razem opowiadała jak zajadały się przy kawie sernikiem i keksem. Chciały przepis, zamilkły jak usłyszały, że to Pani Cecylia upiekła ciasta, spuściły głowę, ale potem podziękowały za poczęstunek i wyszły, od tamtej pory nie nagadywały do Pani Petroneli na jej przyjaciółkę z parku.
-Babciu Celciu, ale Ty jesteś mądra- mówiły dzieci.
Pani Cecylia odpowiadała- By być mądrym trzeba narobić wiele głupot, upaść się i podnieść, poznać co to gorycz, łzy, przeżyć wiele, uczymy się przez całe życie, do mądrości trzeba dojrzeć, trzeba o nią dbać, chronić ją i nie pozwolić ją nam sobie odebrać, to nasz skarb, nasza broń, trzeba wiedzieć co jest mądre a co głupie, dojść do tego metodą prób i błędów, to daleka droga, ale gdy się ją obierze, trzeba być ostrożnym by z niej nie zboczyć, mądrość to dar, który trzeba wykorzystać z pożytkiem, nie chełpić się a zachować spokój, umiar, ostrożność.
- Tylko nie mów babciu, że byłaś krnąbrnym dzieckiem- nie dowierzała Amelia.
- Byłam i nagradzana i karana, nie miałam wszystkiego czego chciałam, musiałam być cierpliwa, wykonywać obowiązki, polecenia, płacz, złość nie pomagały, powtarzano mi nieraz jak ważna jest pokora i bojaźń wobec Boga.
- Oj, chyba nie dostawałaś klapsów?- Zaciekawił się Damian.
- Nie, ale gdy coś nabroiłam, musiałam się ukorzyć, naprawić, jeśli było to możliwe, przyznać się do błędu, przeprosić za zły występek, nie było zmiłuj.- Hardo rzekła Pani Cecylia.
- A czy musiałaś stać w kącie?- Kontynuowała temat Kasia.
- W kącie nie, ale w swoim pokoju musiałam przeczekać gorszy czas, zastanowić się nad tym co źle zrobiłam, przeprosić i obiecać poprawę, złe zachowanie, zresztą tak jak i dobre mama opisywała w dużym brulionie. Przestrzegano mnie, że krzyk, upór, dąsy nie są dobre, że trzeba mówić swoje zdanie, ale nie narzucać go innym i szanować zdanie innym, że nie zawsze mamy to co chcemy, i że nie wszyscy muszą nas lubić.
- To chyba dużo Ci rodzice zasad kładli do głowy?- Wtrącił Wojtek.
- Rodzice byli ludźmi wykształconymi, pobożnymi, dobrymi, uczyli mnie szacunku wobec innych, ludzi, zwierząt czy roślin oraz przedmiotów, pokazali radość z każdej drobnej rzeczy, z natury, dziękować Bogu rano, że się wstało a wieczorem, że dobrze się przeżyło dzień i prosić o spokojną noc. Przestrzegali przez gadulstwem, skąpstwem i pychą. Mówili, że Bóg patrzy i widzi to co robię, mam więc się starać by był ze mnie zadowolony, by podobało mu się moje postępowanie i by się nie mnie nie gniewał, że dobre uczynki jak i złe Bóg widzi, nagradza lub każe.
- Pewnie do Kościoła chodziłaś z rodzicami?- Dodała Amelka.
- Tak, ale modliliśmy się razem w domu lub sama to robiłam w domowym zaciszu.
Dzieci jak i Pani Petronela słuchały chętnie Pani Cecylii, która czasem zadumała się przez moment gdy wracała do przeszłości, do wspomnień, patrzyła czasem w górę i robiła znak krzyża, cierpliwie odpowiadała na pytania dzieci, które były dociekliwe, Pani Cecylia nie narzekała i nie upominała dzieci, że ma dość pytań czy opowieści, cieszyła się, że może coś pozytywnego dzieciom przekazać, dzięki tym spotkaniom ożywiała się, rozruszała kości i szare komórki, była wdzięczna losowi, że ma blisko do parku, dzięki temu ma możliwość obserwować świat, spędzać czas na świeżym powietrzu, wśród zieleni, słuchać ptaków, cieszyć oczy pięknymi widokami, drzewami, kwiatami, siadać na ławce i cieszyć się tym co dał jej los, że pozwolił jej być pomocną, potrzebną dla innych.
Przeżyła w życiu wiele, ale wiele zyskała, spokój ducha, akceptację, szacunek.
Wiedziała, że zawsze czeka coś nowego, ważnego, kochała park.
Nie żałowała, że tu przychodzi, że mieszka sama, miała przecież przyjaciół.
- Babciu Celciu, jesteś naszym Aniołem w niebieskim kapeluszu.- Mawiała Amelka.
- Babciu Celciu, dzięki Tobie wiem, że starość nie jest straszna, że to zaszczyt. - Powiedział Wojtek.
- Babciu Celciu, zamieszkaj z nami.- Żartowały bliźniaki.
- Droga Cecylio, na stare lata mam siostrę, dziękuję, kocham Cię.- Stwierdziła Pani Petronela.
- Kochani jesteście moją tęczą, moim światełkiem i moimi wiernymi słuchaczami. Co ja bez Was bym zrobiła?- Śmiała się starsza Pani. - Nigdy nie jest za późno na przyjaźń, może zdarzyć się każdemu, wszędzie i w każdym wieku. Kiedyś zastanawiałam się nad zmianą miejsca zamieszkania, ale kocham ten park, te domy, cieszę się, że jednak tu zostałam, tu jest moje miejsce, z Wami Kochani.
Była to wspaniała grupa ludzi. Pani Cecylia, Pani Petronela, Amelia, Kasia, Wojtek i Damian, byli wobec siebie otwarci, szczerzy, uczyli się od siebie nawzajem, każdy był inny, ale wyjątkowy, ważny i potrzebny, nie przeszkadzała im różnica wieku, pochodzenie czy status majątkowy, liczyła się przyjaźń. Pomagali sobie, dziękowali, nie gniewali się, zawsze sobie otwarcie wyjaśniali sprawy, każdy w grupie był wartościowy. Przyjaciele we wspólnej modlitwie dziękowali Bogu za siebie, wiedzieli, że strzeże ich Anioł Stróż, wiele razy trzymali się za ręce wzbudzając zainteresowanie i uśmiech na twarzy przechodniów. Gdy zaczał padać deszcz szli do kawiarni, czasem do Kościoła czy do Biblioteki, ważne, że byli razem, pogoda ducha im dopisywała, a gdy któreś z nich zachorowało to odwiedzali się, rozmawiali przez telefon.
Pani Cecylia swoich przyjaciół nazywała kolorową zgrają, dziękowała Bogu za takie szczęśliwe chwile, nie była zła na starość, znała jej plusy i minusy, była pogodzona z losem, pokorna, wdzięczna, nie czuła się osamotniona, bolesną przeszłość zostawiła w tyle, straciła bliskich, ale i zyskała, wiedziała, że ma przy sobie dobre dusze. Dla których jest ciekawą osobą, a nie dziwną staruszką, której nikt nie chce już słuchać. Czuła się potrzebna i kochana, zasypiała ze spokojem, budziła się z radością, nadzieją, oczekiwaniem na piękny dzień, na spotkanie z przyjaciółmi.
Zawsze obok nas jest ktoś, komu na nas zależy, kto nas potrzebuje, zauważa, docenia, kto lubi nas słuchać i chce być wysłuchany, słuchajmy serca i innych, nie oceniajmy po pozorach, czas wszystko pokaże, zweryfikuje.
Każdy z nas ma w sobie coś z Pani Cecylii, trzeba to odkryć, zrozumieć, zachować, zauważać też piękno w innych ludziach, bo ono istnieje, zobaczymy to jak będziemy uważni, otwarci, mądrzy.
Spotkać takich ludzi jak Pani Cecylia to wielkie szczęście.
Szczęśliwy powinien być każdy z nas, wystarczy chcieć i dążyć do tego.
Szczęście jest w nas.
Szczęścia wszystkim życzę.

autor: Barbara Sznytka