Opowiadanie o tęczowej krainie

W tęczowej krainie, wśród kwiatów i drzew stoi mała chatka, z niebieskim dachem, żółtymi okiennicami, zielonymi drzwiami. Tam wiecznie jest lato, świeci słońce, czasem pada deszcz, fruwają motyle, pszczoły, śpiewają skowronki, słowiki, słychać stukanie dzięcioła. Wieje lekki wietrzyk, przyjemny, powietrze jest czyste, nieopodal płynie rzeka. Jest spokój. Miejsce nieznane, niewidoczne dla innych, wyjątkowe, godne pozazdroszczenia. W chatce mieszkają trzy kobiety, babcia, mama i córka. Maria, Marta, Maja. Mają piękne długie włosy, koloru pszenicy, noszą długie lniane, kolorowe, kwieciste, wianki na głowie, drewniane korale, chodaki na nogach, w oknach mają delikatne, koronkowe firanki, na stole leżą białe, haftowane obrusy, na łóżkach leżą kolorowe kapy a na podłodze różnobarwne chodniki, na półkach widać serwety dziergane przez Marię, na ścianach ważne miejce zajmują duże obrazy, dzieła Marty, Maja siada w kącie i plecie godzinami wianki z kwiatów, traw, czasem we włosy wplata maki, malwy czy stokrotki.

Maria jest spokojną osobą, twórczą, pobożną, pracowitą, delikatną. Pisze wzruszające wiersze, które potem czyta córce i wnuczce. One słuchają w skupieniu utworów Marii.

Marta ma zwinne palce, jest cierpliwa, wesoła, zwariowana, ma wyobraźnię, kocha kolory, ma wciąż nowe pomysły, nie brakuje jej entuzjamu, malowanie to jej pasja, nie znudziło się jej.

Maja to miłośniczka zwierząt, świetnie się z nimi dogaduje i spędza z nimi czas, przytula się do nich, mówi do nich, najbardziej lubi koty, które mogłaby głaskać i głaskać i słuchać ich mruczenia, cieszy się gdy obcierają się o jej nogi.

Każdy dzień jest niezwykły, Panie M tworzą zgraną rodzinę, rozumieją się, wspierają, są dla siebie miłe, wyrozumiałe. Nie gniewają się na siebie. Nie nudzą się razem, czas mija im spokojnie i szczęśliwie.
- Maju, ale z Ciebie jest kocia mama, aż jestem zazdrosna, że tyle czasu spędzasz z kotami, są dla Ciebie całym światem. - Żartowała Marta.
- Mamo, mam pojemne serduszko, kocham kotki, Ciebie, babcię i kwiaty.- Powiedziała Maja i przytuliła się do mamy.
- Ja też mogę się przytulić do Was, moje kochane szkraby?- Weszła do pokoju Maria. - Mam długie ręce, lubię Was obejmować i patrzeć w Wasze oczęta, moje wspaniałe dziewczęta.- Maria zwracała się poetycko do córki i wnuczki.
- Babciu, Ty jesteś opiekuńcza, cierpliwa, mądra jak matka natura.- Pochwaliła Marię Maja. - A mama to czarodziejka tworzy takie cuda, jak żywe, ma w sobie tyle energii a taka chudzina z niej.- Mrugnęła okiem Majka.
- Chudzina, chudzina, ale apetyt to ma.- Powiedziała z uśmiechem Maria.
- Mam, muszę mieć werwę gdy tworzę, a Ty mamo robisz takie smakołyki, że palce lizać, masz talent, dziękuję Ci mamo, że tak o nas dbasz.- Z czułością zwróciła się do mamy Marta.
- A właśnie, babciu kiedy będzie obiadek, burczy mi już w brzuchu i kociskom też.- Dopytywała się Maja.
- Ach Ty mój głodomorku.- Maria zmierzwiła włosy wnuczki. Podreptała do kuchni, po chwili było słychać jak śpiewa i jak brzączą naczynia, chętnie gotowała, to ją relaksowało, cieszyła się, że córce i wnuczce smakują jej potrawy i wypieki, miała serce do gotowania.

Panie M lubiły razem tańczyć w kręgu, na trawie, na boso, trzymając się za ręce, wirując w koło, uśmiechając się do siebie i nucąc pod nosem. Poruszały się rytmicznie, pląse to był ich rytuał, nad głowami fruwały motyle, słońce blaskiem rozświetlało ich twarze. Na sercu było ciepło i miło. Pupile Mai wygrzewały się obok, włosy kobiet powiewały na wietrze, szumiały drzewa, łopotały suknie.

Gdy zachodziło słońce, siadały przed chatką na ławie z kolorowym kubkiem z kakao w środku, patrzyły na niebo i wyobrażały sobie, że są jak ptaki wśród obłoków, chciałaby unosić się lekko nad ziemią, na drzewami, nad rzeką.
- Babciu, tam w niebie naprawdę są Anioły?- Była ciekawa Maja.
- Tak, są, też je kiedyś ujrzysz, one czekają na każdą z nas, spoglądają na nas łaskawym okiem, opiekują się nami, uśmiechają się do nas, szepczą nam do ucha, wyciągają ku nam dłonie, wycierają nam łzy, tulą nas do snu.- Maria snuła opowieść.
- One są naszymi przyjaciółmi, dzięki nim mamy kolorowe sny.- Dodała Marta.
- Piękne muszą być te Anioły, dobre, mądre.- Rozmarzyła się Maja.
- Owszem, dlatego warto być pokornym, posłusznym, wytrwałym, one to docenią, nie lubią jak ktoś się przechwala, jest gadułą i samolubem, doceniają czyste serce, skromność, prostotę, wrażliwość ludzi.

Każdego wieczoru Panie M odmawiały modlitwę do Anioła Stróża. Spoglądały ku górze, dziękowały Bogu i Aniołom za przeżyty dzień i prosiły o szczęśliwą noc.

Budziły się wczesnym rankiem. Słuchały ptasiego trelu, witały się, dając sobie całusa na dzień dobry, wychodziły na dwór, wdychały powietrze, rozglądały się dookoła. W milczeniu podziwiały naturę, cieszyła ich cisza. Oczy im lśniły.

Wiedziały, że nowy dzień, to nowa nadzieja, nowe przeżycia, kolejny razem spędzony dzień, były wdzięczne losowi za to, że mogą być razem.
- To co dziś będziemy robić, co Kochane macie w planach?- Zaczęła rozmowę najstarsza z rodziny.
- Ja maluję.- Krótką odpowiedź dała mamie Marta.
- No tak, po co ja się pytam. - Złapała się za głowę i zaśmiała się Maria.
- Mamo, namaluj anioła, proszę, ze złotymi włosami, wielkimi białymi skrzydłami, proszę.- Słodkim głosikiem odezwała się Maja.-
- To bądź grzeczna jak aniołek. - Powiedziała przekornie Marta.
- Dobrze mamusiu, jak ja bym chciała mieć takie rozłożyste skrzydła, bo długą białą suknię, obszytą koronką kiedyś babcia mi uszyła.
- To ja w takim razie zmykam do pracowni, tworzyć, namaluję Ci pięknego anioła, takiego ładnego jak Ty Kochanie.- Łagodnie powiedziała Marta i po chwili zaszyła się w swoim magicznym pokoju, gdzie było mnóstwo farb, obrazów, to było królestwo Marty, poustawiane były sztalugi, w słoiku były pędzle.

Maria była dumna z córki, która tak samo jak ona była artystyczną duszą, robiła to co kochała, jak czuła, przynosiło to jej ulgę, dawało radość, ich lokum było przepełnione magią, miłością, radością, było kolorowo, przytulnie.
- Dziękuję Ci Kochanie, że upiększasz nasz domek, jest jak z bajki, dobre duchy czuwają nad nami, jesteśmy bezpieczne.- Maria była szczęśliwa.
- Mamo, jesteśmy zwariowane, to mamy kolorowo, pięknie, otaczają nas wyjątkowe przedmioty, nasze dzieła, efekt pracy naszych rąk.- Dumnie odpowiadała Marta.
- Nie lubię szarości.- Wtrąciła Maja.- Mama tak jak papuga jest kolorowa, dynamiczna i dużo gada.- Zażartowała Maja.
- Jak dobrze, że tyle kolorów jest, można tworzyć ciekawe barwy, mieszać je do woli, patrzeć z zaciekawieniem co na płótnie się pojawi, lubię to oczekiwanie.- Z zadowoleniem stwierdziła Marta.
- Mamusiu, ja też kocham kolory, wspaniale, że Bozia stworzyła tyle kwiatów.- Dodała Maja.
- Ach Wy moje kochane kolorowanki. Maria szepnęła i objęła córkę i wnuczkę. Nie zamieniła by tego życia na inne, to było jej miejsce na ziemi, jej rodzina, jej azyl i towarzystwo, które czyniło jej życie pełnym, wartościowym.

Panie M miały wielką siłę, tworzyły spójny krąg, uzupełniały się, każda wnosiła coś ważne w życiu, były dla siebie inspiracją, miały w sobie oparcie, motywowały się, nie szczędziły sobie miłych słów i gestów, nie wstydziły się uczuć, nie bały się otwartych rozmów, znajdywały ciekawe tematy do konwersacji, nie brakowało im pomysłów, nie były sobą znudzone, zmęczone, cieszyły się, że mają siebie, że dobry Bóg dał im tyle wspólnych chwil, że dał im siebie, że wyróżnił je, docenił, dał im wielki dar, miłość, możliwość spędzania razem czasu, dał im energię i powód do działania, nigdy nie narzekały, brały to co zesłał im los, nie żądały więcej, dbały by szczęście ich nie upuściło, pielęgnowały je jak kwiaty, bo szczęście trzeba zauważać, odczuwać je świadomie, w pełni, ale i z rozsądkiem, wiedziały co to umiar, pokora, zaufanie względem siebie i Boga. To on je ukształtował, nie zapominały o tym i każdego dnia starały się by Bóg wiedział, jak jest dla nich ważny, że to on jest to siłą napędową, dzięki niemu są zdrowe, szczęśliwe i mają siebie, niczego więcej do szczęścia nie było im potrzebne. Istniały. Trwały. Kochały i były kochane, miłość była w tym domu i w powietrzu, oby była i w innych domach, w rodzinach, w różnych miejscach na świecie. Miłość jest sensem życia, dla miłości powołał nas Bóg, on jest miłością i światłem...

autor: Barbara Sznytka